Z okazji Dnia Pizzy zamieniliśmy naszą szkołę w wielką włoską trattorię. Integracja nabrała rumieńców (i zapachu drożdży), bo tym razem nie zamawialiśmy – tworzyliśmy!
Plan działania był prosty:
1. Wspólny front: Tworzyliśmy jeden zespół. Ktoś sypał mąkę, ktoś wałkował, a ktoś inny pilnował, żeby oliwki nie uciekły z blaszki. U nas każdy miał „ręce pełne roboty” (dosłownie, po łokcie w cieście!).
2. Design bez barier: Nie przejmowaliśmy się kształtem. Jeśli Twoja pizza przypominała mapę świata, trapez lub uśmiechniętą buźkę – gratulacje, zostałeś kulinarnym Picassem!
Było miękko (ciasto), lepko (sos), chrupiąco (brzegi) i bardzo aromatycznie. Idealny trening dla zmysłów, a nagroda jadalna!